REKLAMA
Hokej play-off: Niech zwycięża nam trójkolorowy GKS [foto] Hokej

Hokej play-off: Niech zwycięża nam trójkolorowy GKS [foto]

REKLAMA

Hokeiści GKS-u Tychy wykorzystali atut własnego lodowiska, po raz drugi w finale play-off pokonując zespół Comarch Cracovii. W dzisiejszym spotkaniu to tyszanie otworzyli wynik spotkania ale podobnie jak wczoraj, po pierwszej odsłonie musieli gonić wynik. „Kto ma spokojną głowę ten strzela bramki” – z tą wypowiedzią trenera Cracovii trudno się nie zgodzić. W drugiej tercji, wykorzystując okres gry w podwójnej przewadze, trójkolorowi odrobili straty i idąc za ciosem odzyskali prowadzenie. Strzelenie dwóch bramek zajęło tyszanom dwie minuty. Na kolejnego gola tyscy kibice musieli poczekać aż 20 minut, bo dopiero w połowie trzeciej tercji Jarosław Rzeszutko – najlepszy zawodnik dzisiejszego spotkania – przypieczętował zwycięstwo GKS-u.

W pierwszych minutach spotkania, goście z grodu Kraka zagrali zdyscyplinowany hokej, znajdowali lepsze pozycje do oddania strzału, jednak to nie ekipie Rudolfa Rohacka udało się otworzyć wynik spotkania. Premierowa bramka należała do Mateusza Bepierszcza, któremu kilka godzin przed meczem anulowano wczorajszą karę meczu. Kiedy tyszanie zaczęli grać dokładniej, nie na pamięć, to paradoksalnie stracili bramkę. Strzelcem wyrównującego gola był Petr Kalus. Tuż przed przerwą, trójkolorowi dali sobie wbić drugiego gola. Tym razem zapunktował Filip Drzewiecki, posyłając krążek ponad barkiem Žigárdyego.

Kluczowy fragment drugiej tercji to cztery minuty od 28 do 32. Kiedy Krystian Dziubiński za faul na Michale Woźnicy zmuszony był odpocząć aż 12 minut (10 za niesportowe zachowanie), a po 28 sekundach karę złapał Rafał Radziszewski, tyski zespół grając przez 1:31 w podwójnej przewadze stanął przed ogromną szansą na wyrównanie wyniku. Trójkolorowi nie zmarnowali okazji i w 30 minucie meczu mieliśmy remis 2:2. Nie minęły dwie minuty od bramki Bartłomieja Pociechy, a Radziszewski znów musiał sięgać do własnej siatki by wyciągnąć krążek, tym razem po strzale Jarosława Rzeszutki.

„Bezsensowne faule Dziubińskiego i Radziszewskiego doprowadziły do osłabienia i straty bramki” – skrytykował zachowanie swoich zawodników Rudolf Rohacek. Dodajmy, że po karze dla Radziszewskiego trener Cracovii wziął czas, wykorzystując go na przywołanie do porządku własnego bramkarza.

Losy spotkania rozstrzygnęły się w połowie trzeciej tercji. Mateusz Rompkowski nie upilnował pod bramką Jarosława Rzeszutkę, tyski środkowy dostawił kij po uderzeniu Marcina Kolusza i z najbliższej odległości po raz drugi w tym spotkaniu pokonał „Radzika”.

Finałowa rywalizacja przeniesie się teraz do Krakowa, gdzie w sobotę i niedzielę zostaną rozegrane mecze numer 3 i 4.

GKS Tychy – Comarch Cracovia 4:2 (1:2, 2:0, 1:0)

1:0 (06:17) Bepierszcz – Galant – Witecki
1:1 (09:05) Kalus – Sýkora – Dutka
1:2 (19:52) Drzewiecki – Słaboń
2:2 (29:56) Pociecha – Kuboš – Rzeszutko 5/3
3:2 (31:39) Rzeszutko – Kogut – Kotlorz
4:2 (52:09) Rzeszutko – Kolusz – Górny

Kary: 6 min. – 22 min.
GKS Tychy: Žigárdy; Kuboš – Pociecha, Bryk – Kotlorz, Kolarz (2) – Górny, Zaťko – Horzelski; Makrov – Kristek – Kolusz (2), Witecki (2) – Galant – Bepierszcz, Jeziorski – Komorski – Vítek, Woźnica – Rzeszutko – Kogut.
Comarch Cracovia: Radziszewski (2); Novajovský – Rompkowski, Kruczek – Wajda, Dąbkowski – Zíb (2), Dutka – Noworyta; Šinágl (2) – Dziubiński (2+10 za niesport. zachowanie) – Kapica (2), Urbanowicz – Słaboń – Drzewiecki (2), Sýkora – Chovan – Kalus, Domogała – McPherson – Paczkowski.

 

Więcej zdjęć w galerii: Hokej: GKS Tychy – Comarch Cracovia (2017.03.22) [galeria]

 

 

 

WIĘCEJ INFORMACJI O GKS TYCHY

Hokej – GKS Tychy

 

Przeczytaj też